Dorotie's portal

Temat: Remont i powiększenie domku letniskowego
fachowcem nie jestem, ale robiłem podobne rozeznanie w niektórych kwestiach, zatem wydaje mi się, że:
1. przy pełnym deskowaniu wełna którą już masz miedzy krokwiami nie powinna się stykać z deskami, musi być dylatacja 2-3cm, a jak jest membrana wysokoparoprzepuszczalna to może się stykać z wełną. Pewnie wersja z membraną będzie tańsza i mniej pracochłonna oraz mniej bedzie obciążąć konstrukcję.
Ja u siebie wybrałem opcję z membraną, z tym że od razu trzeba było wykosztować się na blachę a także na komin, natomiast przy deskowaniu i papowaniu to jednego roku dasz deski i papę, a postawić komin i położyć blachę możesz sobie za rok czy dwa i nic sie nie stanie. A jak spytasz fachowców, to są zwolennicy zarówno pierwszej jak i drugiej opcji. Jeden fachowiec o bardziej tradycyjnym spojrzeniu to Ci powie że decha to zawsze decha a nie jakaś tam membrana , za to drugi bedzie polecał membranę i mówił o wentylacji, paroprzepuszczalności itp...

2. ja bym dał co 60cm, w końcu to mały domek działkowy

3. a co bedzie na elewacji, szalówka? szalówka powinna usztywnić

4. na słupach trzepa położyć 2 warstwy papy i na tym oprzeć belki
Źródło: budujzdrewna.com.pl/forum/viewtopic.php?t=4672



Temat: dom 150 m parterowy z użytkowym poddaszem

czy ktoś ostatnio budował taki dom? ile to kosztuje? ponadto mam dylemat czy parterowy czy z użytkowym poddasze3m szcaegolnie interesują mnie koszty uspokojcie mnie bo zaczynam inwestycje
150m2 to mało precyzyjny opis. Może kosztować i mało i dużo Za średni standard trzeba liczyć ok 2,5tys/m2. Jeśli chodzi o dylemat to też zależy. Jeśli warunki działkowe pozwalają to warto rozważyć opcję parterówki. Cena powinna być zbliżona. Dużo osób zwraca w takiej sytuacji uwagę na droższy dach. Owszem jest to prawda ale warto napisać o tym co będzie tańsze: odpadają schody, można zrobić delikatniejszy tańszy strop, nie ma potrzeby wykańczania nieużytkowanej podłogi pod skosami, odpada obudowa ścian płytami gk - co nie jest zbyt trwałym rozwiązaniem a tak naprawdę jedynym przy zabudowie pomieszczeń poddaszy.
Ponadto w parterówce ma się lepszą kontrolę nad powierzchnią - pokój 12m2 o wysokości 2,5m to zupełnie inny pokój niż o takiej samej powierzchni ale ze skosami.
W domu z poddaszem zwykle parter jest częścią dzienną ogólnodostępną a poddasze nocno-prywatną. Jednak jeśli na poddaszu znajdują się pokoje dzieci to przestaje ono być prywatne w momencie jak wpadają koledzy czy koleżanki. Jeśli na parterze umieścimy pralnię to jesteśmy zmuszeni znosić brudy na dół a następnie wnosić czyte na górę - mało funkcjonalne! Ja często zanim wyjdę z domu wracam o grubszy szalik, czapkę, zmieniam okrycie... nie wyobrażam sobie wbiegania do garderoby na poddaszu. Musiałabym mieć drugą na parterze. Warto rozważyć nawet tak błache kwestie
Źródło: forum.budujemydom.pl/index.php?showtopic=10425


Temat: Remont i powiększenie domku letniskowego
No i bym pozostał przy membranie wysokoparoprzepuszczalnej, no i zaufał producentowi i specyfikacji na opakowaniu. Nie wiem tylko jak to z tym małym spadkiem dachu, ale zakładam że blacha bedzie szczelna i woda ciurkiem nie bedzie po membranie płynąć, wiec nic się wełnie nie stanie.
Trzeba na te tematy spojrzeć trochę inaczej - budujesz domek działkowy, mały - 25m2, powiedzmy że chciałbyś go użytkować bez gruntownego przebudowania ok 30-50lat, wiec co mają powiedzieć ludzie którzy budują domy rodzinne na pokolenia i stosują membrany, może wtedy jest sens zastanawiać sie czy kupić jakąś najdroższą z półki bo dłużej przetrwa czy jakąś w średniej klasie... no ale to jest w końcu domek działkowy, myślę że jak kupisz jakąś membranę ze średniej ligi to będzie ok i nie trzeba rozwodzić się długo czy taką czy może jakąś inną wybrać... Najbardziej należy zwracać uwagę na takie rzeczy jak prawidłowy układ warstw, żeby nie położyć paroizolacji zamiast wiatroizolacji, albo nie ułożyć wiatroizolacji napisami do wewnątrz, no i żeby nie było dziur i nieszczelności w paroizolacji itp
Co do mnie to mam membranę Topdach
http://folnet.pl/do/item/00-141/MembranaTopdach
Co więcej, mam ją również na ścianach jako wiatroizolację, pojechałem nią po całości i nie sądzę żeby z tego powodu coś się stało. Zresztą jak poczytać w opisach produktu to jest napisane że możne być stosowana jako wiatroizolacja ścian.

Co do warstw pokrycia dachu, to na krokwie membrana, kontrłaty 2,5x5cm, poprzecznie do nich łaty 4x5cm chyba co ok 50cm i blachodachówka. W kalenicy są gąsiory, a pod nimi uszczelka gąbkowa i tędy ma uchodzić powietrze, a wchodzić w okapie - to zdaje się jakiś standard, zdałem się na najpopularniejszego okolicznego blacharza i nie dywaguje już nad tym czy może na przykład uszczelka to powinna być gąbkowa czy jakieś nowej generacji ze specjalnych materiałów...

Generalnie to o szczegóły wykończenia blacharskiego to popytać blacharzy, nawet niezobowiązująco zadzwonić i zapytać jako klient jak robią pokrycie z danej blachy na taki dach jak Twój - w tym przypadku z blachy trapezowej - jak wygląda wentylacja itp

Co do elewacji to wydaje mi sie że 19mm to już taka dolna granica grubości deski zewnętrznej, a jakby była troche grubsza to wiadomo lepiej, ale tu chyba bardziej niż milimetr w tą czy w tamtą stronę liczy sie dobry impregnat, zdrowe sęki, porządne przytwierdzenie wkrętami itp
Źródło: budujzdrewna.com.pl/forum/viewtopic.php?t=4672


Temat: Przegląd prasy


"Kredens" znów na szynach! Druga młodość najstarszego tramwaju w Polsce
Iwona Jędrzejczyk
Dzisiaj 04:04:07 , Aktualizacja dzisiaj 04:04:58

11 lat potrzebował Tomasz Adamkiewicz, na co dzień ślusarz taboru szynowego w Międzygminnej Komunikacji Tramwajowej (MKT), by przywrócić świetność zabytkowemu wagonowi typu Sanok z 1928 r. To jedyny taki pojazd w Polsce na chodzie. Podobny, ale z lat 30., zrekonstruowano w Krakowie.

Łódzki miłośnik tramwajów szczerze przyznaje, że gdyby wiedział, ile czasu zajmie rekonstrukcja, nigdy by się za nią nie zabierał.

– Jak zaczynałem, byłem przekonany, że praca potrwa co najwyżej trzy miesiące – śmieje się.

Z zajezdni na działkę i z powrotem

Cacko z 1928 r. wpadło w oko Tomaszowi Adamkiewiczowi przypadkiem. Było to latem 1997 r.

– Wagon służył jako domek letniskowy w ogródku działkowym w Wiśniowej Górze – wspomina. – Podobny los spotkał zapewne i inne stare pojazdy wycofane z łódzkiego taboru w 1972 r. Wiele osób kupiło je właśnie w takim celu. Jak tylko zobaczyłem wagon, od razu się poszedłem zapytać, czy właściciel by mi go nie odsprzedał. Powitała mnie starsza pani, która ani przez chwilę nie wahała się nad dokonaniem transakcji.

Tramwaj udało się zakupić za… 250 zł. Transport kosztował więcej, bo 350 zł.

– Spółka MKT zgodziła się, żebym postawił zabytek w zajezdni na Helenówku – opowiada Tomek. – Musiałem wynająć dźwig, który włożył go na tira. Tramwaj był w opłakanym stanie – pomalowany na rdzawy kolor, nie miał podwozia ani pantografu. W środku znalazłem tylko jedno oryginalne, ale połamane siedzisko.

Od blachy po szyby

Renowacja ruszyła w 1999 r. Tomek poświęcał temu zajęciu nawet 4–5 godzin po pracy przez sześć dni w tygodniu.

– Zacząłem od zdjęcia całego poszycia, pokrytego już wtedy bardzo grubą warstwą farby i oczyszczenia z korozji oraz uzupełnienia ubytków w szkielecie wagonu – mówi wielbiciel tramwajów. – Następnie zabytek został uniesiony na podnośniku i dospawano mu podwozie. Na górze zamontowano pantograf.

Po ponownym postawieniu na szyny, przyszła pora na wnętrze. Trzeba było zrekonstruować drewnianą podłogę, sufit oraz siedziska, które własnoręcznie wykonał tata Tomka, znający się doskonale na stolarce. Dalej było jeszcze malowanie natryskowe, na oryginalny oliwkowozielony kolor (zachował się na kawałku jednej z blach) oraz wymiana szyb.

28 miejsc siedzących, 13 ton wagi i 11 metrów długości – na pierwszy rzut oka wagon wygląda jakby zszedł z linii produkcyjnej. Tylko, że faktycznie zdarzyło się to 82 lata temu.

– Podrasowany został jedynie silnik – opowiada tramwajarz. – Gdybym zamontował oryginalny, pojazd mógłby osiągnąć najwyżej 35 km/h. To trochę mało. Ma więc zainstalowany mechanizm od młodszej wersji (z lat 50.) i dzięki temu będzie mógł mknąć po szynach z prędkością nawet 60 km/h.

Do tej pory prace pochłonęły 120 tys. zł. Fundusze pochodzą od sponsorów i z własnych środków. To jednak nie koniec wydatków.

– Jak już zostanie wyrychtowany na tip-top, musi przejść obowiązkowe, wykonywane co 2 lata, badanie techniczne – mówi miłośnik szynowców.

Jeżdżący kredens

Oficjalną, uroczystą premierę jeżdżącego kredensu, jak pieszczotliwie mówi o kolosie Tomasz Adamkiewicz, zaplanowano na ostatnią
sobotę lipca na zabytkowej pętli przy ul. Północnej.

– Określenie wzięło się od ogromnej ilości drewna w jego wnętrzu – opowiada rekonstruktor pojazdu. – Dzisiaj już tego nie ma w tramwajach. Gdzie nie spojrzeć, tylko plastik.

To jednak nie jedyna różnica. W pojeździe typu Sanok nie ma fotela dla motorniczego. Tramwaj prowadzi się na stojąco. Po bokach nie ma też drzwiczek. W lewej ręce trzyma się nastawnik służący do ruszania i szybkiego hamowania, a w prawej – hamulec ręczny. We współczesnych tramwajach jest tylko dżojstik.

– Chciałbym organizować pokazy kina w tramwaju albo wycieczki po Łodzi – mówi rekonstruktor. – Niewykluczone, że będzie można wynająć go na inne imprezy.

Źródło
Źródło: komunikacjalodz.fora.pl/a/a,1134.html